Idąc do kamienicy, co rusz spoglądałam na zegarek. Powoli zbliżała się godzina 17. Strasznie się bałam konfrontacji z nimi. Gdy w końcu doszłam do celu moim oczom ukazał się tęgi mężczyzna. Podeszłam do niego. Ten mocno chwycił mnie za ramię i wciągnął wewnątrz opuszczonego budynku. Weszliśmy do jednego z obskurnych pokoi. Ulżyło mi, bo Dominik też tam był. Gdy chłopak tylko mnie zobaczył wyrwał się jednemu z mężczyzn i szybko do mnie podbiegł. Mocno go przytuliłam. Po chwili usłyszałam strzał. Odskoczyliśmy od siebie.
- No dobrze złotko, starczy tych czułości. - usłyszałam głos zza pleców - Jestem tu szefem i musisz się mnie słuchać.
- Ale o co wam wszystkim chodzi, czym ja zawiniłam? - zaczęłam tracić cierpliwość
- Ty? Niczym, ale twoi rodzice byli i nadal są mi winni pokaźną sumkę za narkotyki. - odpowiedział przy czym szyderczo się uśmiechnął
- "A więc to tak... Moi rodzice mieli kontakty z szajką narkotykową..." - wszystko mi się rozjaśniło
- Teraz już wiesz dlaczego zginęli. - kontynuował - Tobie też należy się nauczka, będziesz za nich cierpieć, a twój kochany będzie się temu przyglądał. - ze strachem w oczach spojrzałam na Dominika
- Bruno ty trzymaj tego chłopaka, Michał, Darek wy przytrzymujcie lalunie, a ja, ja się tobą zajmę. - wysyczał powalając mnie na ziemię
Poczułam jak 'szef' zrywa ze mnie ubrania. Już wiedziałam o co mu chodziło. Próbowałam się jakoś wyswobodzić, lecz dwaj trzymający mnie mężczyźni skutecznie mi to uniemożliwiali. Wtedy nie miałam nic przeciwko temu, żeby stracić przytomność... Niestety, byłam zmuszona do odczuwania tego co ten drań ze mną robił. Kiedy 'szef' skończył, poszedł trzymać Dominika, który ciągle nieskutecznie chciał się wyrwać. Myślałam, że wszystko dobiegło końca, ale myliłam się... Bruno, Michał i Darek zrobili to samo co mój pierwszy oprawca. Wszystko mnie bolało, ledwo co kontaktowałam.
- Powiedz, że ci się podobało! - krzyknął stojący przede mną 'szef' tego gangu
- Nie, nie podobało mi się! Zostawcie mnie i Dominika w spokoju! - odkrzyknęłam
- Zła odpowiedź! To co chłopaki, jeszcze jedna rundka? - potarł swoje ręce
- No pewnie, że tak! - mówili jeden przez drugiego
Nim się obejrzałam, piekło, które przeżyłam przed minutą, zaczęło się od początku. Każdy skrawek mojego ciała przepełniał ból. Kiedy wszyscy skończyli swe okrutne dzieło odetchnęłam z ulgą, ale tylko na chwilę. 'Szef' wyciągnął pistolet i wymachując nim zwrócił się do Dominika:
- Teraz twoja kolej chłoptasiu, bo jeśli tego nie zrobisz obydwoje dostaniecie kulkę w łep!
W jednej chwili zamarłam. Nie wiedziałam jak mam nas bronić, jak odwieść ich od tego pomysłu.
- Nie zrobię jej tego! - próbował się wyrwać
- Jeśli tego nie zrobisz, to my zrobimy sobie kolejną rundkę, a później was zabijemy! - nadal wygrażał pistoletem 'szef'
Jak myślicie, co będzie dalej? Dominik ulegnie, czy nie? A może według was coś jeszcze innego się wydarzy? Zapraszam do komentowania :D
(10 komentarzy i kolejny rozdział)
wtorek, 13 sierpnia 2013
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 9
Kolejne dni upływały spokojnie, wszystko tak jakby ucichło. Razem z kuzynką cieszyłam się wakacjami.
Do czasu... W sobotnie, słoneczne przedpołudnie udałam się do domu Dominika. W przeddzień właśnie tam się umówiliśmy. Zapukałam do drzwi raz, drugi, trzeci i nikt nie otwierał. To wydało mi się dziwne, może znaliśmy się od paru dni ale ten krótki czas pozwolił na poznanie się. Wyjęłam z torebki komórkę i wybrałam numer chłopaka. Usłyszałam dzwoniące urządzenie za drzwiami.
- "Pewnie zapomniał." - pomyślałam
Zrezygnowana wróciłam do domu. W salonie zastałam Angelikę oglądającą film.
- A ty nie powinnaś być teraz u Dominika? - spytała wyłączając telewizor
- Powinnam, ale jak widać nie jestem. - lekko opadłam na fotel
- Ale dlaczego? Co się stało? - zasypała mnie pytaniami
- Nie otworzył mi drzwi... Jak zadzwoniłam to było słychać, że telefon jest w domu... - powiedziałam poważnym tonem
- Wiesz, coś mi tu nie gra... - zamyśliła się
- No tak, tylko co. - wstałam z fotela i poszłam do łazienki
Nalałam do wanny gorącej wody i wzięłam odprężającą kąpiel. Leżałam tak zastanawiając się nad tym dlaczego Dominik mnie wystawił. Kiedy woda zrobiła się letnia, wyszłam z wanny i ubrałam wcześniej przyszykowane rzeczy. Wychodząc z pomieszczenia po raz kolejny w te wakacje, doznałam szoku. Na krześle w kuchni siedziała Angela, była zapłakana. Makijaż spływał po jej twarzy.
- Co się stało? - spytałam siadając obok niej
Nie odpowiadała. Pomiędzy nami panowała cisza.
- Angie, co się do diaska stało?! - zdenerwowana ponowiłam pytanie
- Jak byłaś w łazience to ktoś do ciebie dzwonił... Odebrałam, tak wiem nie powinnam, ale odebrałam... I.. Iii.. - mocno łkała - Ten facet powiedział, że masz przyjść do opuszczonej kamienicy na obrzeżach miasta, bo.. Bo jak nie to... Dominik.. - przerwała
- No co Dominik, na litość Boską mów! - ponaglałam czując, że w moich oczach pojawiają się łzy
- To... Oni chcą go zabić, rozumiesz?! - rozpłakałam się
- Ale na co im ja? - spytałam ze zdziwieniem
- Blanka, to mnie przeraża! Dlaczego akurat nas spotykają takie rzeczy? - wtuliła się we mnie
- Mówił kiedy mam iść do tej kamienicy? - zapytałam poważnie
- Tak, dziś o 17. - odpowiedziała ocierając łzy
- O kurde! Jak ten czas szybko zleciał, dopiero co była 13, a już jest 15:48! - krzyknęłam wstając z krzesła
- Ty się dziwisz? Przecież w wannie tyle przesiedziałaś. Z resztą, jak zawsze. - odparła lekko się uśmiechając
- W sumie, to racja... Co ja mam teraz począć? - spojrzałam na nią pytający wzrokiem
- Według mnie, jest tylko jedno wyjście... Musisz tam iść.. - bezsilnie oparłam się o stół
- Czego oni chcą, ja myślałam, że to koniec... Angie, boję się.. - rzekłam smutno i poszłam przygotowywać się na to straszne dla mnie spotkanie....
Co według was stanie się w kamienicy? Mnie już nosi żeby opublikować kolejny rozdział, ale najpierw poczekam na 10 komentarzy :D
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 8
W kopercie znajdowały się zdjęcia moje i Dominika, jak staliśmy objęci na boisku.
- To jeszcze nie wszystko... - powiedziała Angela wręczając mi kartkę, na której z powycinanych liter ułożony był napis:
'Przygotujcie się na najgorsze'
Wystraszona usiadłam na krześle. Wyjęłam telefon i wybrałam numer Dominika. Chłopak odebrał po drugim sygnale.
- Domi, musisz szybko do mnie przyjść!.. Później ci wszystko wyjaśnię... To pilne. - mówiłam drżącym głosem, po czym rozłączyłam się
W chwilę później zaczęłam bezmyślnie wpatrywać się w zawartość koperty.
- Po co do niego dzwoniłaś? - spytała Angela siadając obok mnie
- Ta sprawa teraz dotyczy też jego, nie sądzisz? Chyba nie chcesz żeby mu się coś stało! - uniosłam się
Zdenerwowana wstałam od stołu i udałam się w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz?- zapytała z ironią w głosie
- Spokojnie, chcę tylko wyjść przed dom. Tam poczekam na Dominika. - odparłam wychodząc z małego pomieszczenia
Kilkanaście minut później razem z kolegą weszłam do mieszkania.
- Angelika to jest Dominik, Dominik to Angelika. - poznałam ich ze sobą
- Co się tak w ogóle stało, bo z tego co mówiłaś przez telefon wnioskuję, że nic dobrego... - rzekł patrząc mi prosto w oczy
- Zobacz sam i oceń... - powiedziałam dając mu kopertę
Mina chłopaka mówiła sama za siebie. Był zdziwiony i lekko wkurzony. Bałam się jego reakcji, bo to w końcu przeze mnie znalazł się na tych zdjęciach.
- O kurcze. Widzę, że tych wakacji nie zapomnę do końca życia. Dosyć, że poznałem wspaniałą dziewczynę to jeszcze ten bądź co bądź list... - przytulił mnie
Prawdę mówiąc zdziwiła mnie postawa Dominiaka. Myślałam, że gdy dowie się o tym to wpadnie w jakąś furię, a on najzwyczajniej w świecie mnie przytulił. W jego ramionach czułam się wyjątkowo bezpiecznie. W mojej głowie krążyło tylko jedno pytanie, które postanowiłam zadać Dominikowi i Angelice.
- I co teraz?
- Nie wiem. - odrzekła krótko Angie
- Ja myślę, że to wszystko nie dzieje się bez powodu... - oznajmił nadal trzymający mnie w ramionach Domi
- Też tak sądzę. Tylko co jest na rzeczy? - spytałam z przerażeniem w głosie
- Jak wczoraj byłam na tym spacerze to pomyślałam, że może twoi rodzice mieli jakąś, no wiesz ciemną przeszłość... - jąkała się Angela
- Sugerujesz coś? - przewróciłam oczami
- Może... Jakaś sekta, gang... Bądź coś w tym stylu. - dokończyła wpatrując się w podłogę
- Nie wiem... Muszę się z tym przespać. - rzekłam zmartwiona
- To ja już pójdę. - powiedział Dominik chwytając za klamkę
- Ty chyba żartujesz, dzisiaj zostajesz na noc u nas. Będziesz spał w pokoju gościnnym. I nie ma żadnego 'ale'. Na pewno nie puszczę cię teraz nigdzie, bo jakbym to zrobiła, to najprawdopodobniej zamartwiłabym się na śmierć, a tego chyba nie chcemy, prawda? - złapałam go za rękę i spojrzałam w jego błękitne oczy
- Prawda. Zostanę. Muszę mieć ciebie na oku. - pocałował mnie w czoło
Zaprowadziłam chłopaka do pokoju, a sama poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i wskoczyłam do łóżka. Długo jeszcze nie mogłam zasnąć, ale w końcu moje powieki stały się tak ciężkie, że same się zamknęły....
Tak, wiem znowu wyobraźnia mnie poniosła, ale to chyba dobrze?
(10 komentarzy i next)
Komentujesz ------> Bardzo mnie motywujesz :D
Zapraszam na mojego nowego bloga i proszę o komentarze :D
http://nowe-miasto-nowe-zycie.blogspot.com/
Godne obejrzenia są jeszcze 2 blogi, moich koleżanek, na nie też zapraszam :D
http://jedna-osoba-moze-zmienic-twoje-zycie.blogspot.com/
http://patrz-na-tych-obok.blogspot.com/
Zapraszam na mojego nowego bloga i proszę o komentarze :D
http://nowe-miasto-nowe-zycie.blogspot.com/
Godne obejrzenia są jeszcze 2 blogi, moich koleżanek, na nie też zapraszam :D
http://jedna-osoba-moze-zmienic-twoje-zycie.blogspot.com/
http://patrz-na-tych-obok.blogspot.com/
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział 7
- Blanka! Wstawaj i opowiadaj wczorajsze. - usłyszałam głos kuzynki
- Jeszcze 5 minut... powiedziałam obracając się na drugi blok
- Za 5 minut to będzie 12. Wstawaj śpiochu! - krzyknęła zrywając ze mnie kołdrę
- Już 12?! - zerwałam się z łóżka i pognałam do łazienki
Przecież umówiłam się z chłopakami, ale już na pierwsze tzn. drugie spotkanie musiałam przyjść z 20 minutowym spóźnieniem. Chłopcy czekali na mnie siedząc na środku boiska. Gdy tylko do nich podeszłam wszyscy wstali i przywitali się ze mną poprzez buziaka w policzek. Razem poszliśmy w cień, czyli do prawego boku boiska. Usadziliśmy się w bramce.
- W nocy już nikt do ciebie nie dzwonił? - spytał Dominik siedzący na wprost mnie
- Nie, było spokojnie. - zaczęłam - A i przepraszam, że się spóźniłam lecz spałam do 12:55. - wytłumaczyłam się
- Nic się nie stało. - oznajmił Robert
- Może to głupie, ale wydaje mi się, że ktoś tu oprócz nas jest... - wtrącił Marek wstając z miejsca
- Też mam takie wrażenie. - poparłam chłopaka
- Nie bój się, przy nas nic ci nie grozi. - szepnął mi do ucha Dominik obejmując mnie ręką
- Dziękuję wam chłopcy. - szczerze się uśmiechnęłam
- Chodźmy do mnie, do domu. Pogramy w fife i przy okazji porozmawiamy. - zaproponował Paweł
Okazało się, że chłopak mieszka bardzo blisko boiska i ma piękny, duży dom. Marek wraz z Pawłem i Krystianem zaczęli grać w fife, a ja i Dominik poszliśmy do kuchni spokojnie porozmawiać. Czas spędzany w jego towarzystwie mijał bardzo szybko, co potwierdzał fakt iż przegadaliśmy 4 godziny.
- Ja niestety muszę iść do domu. Babcia pojechała do koleżanki, a moja kuzynka siedzi sama. Wiecie, muszę jej opowiedzieć o wczorajszym. - oznajmiłam wchodząc do salonu
Na twarzach chłopaków wymalował się smutek. Pożegnanie wyglądało tak samo jak i przywitanie. Podczas drogi powrotnej rozmyślałam nad tym co dzieje się z moim życiem po śmierci rodziców. Można by powiedzieć, że wywaliło się do góry nogami. Tradycją stało się to, że z rozmyśleń wyrwała mnie Angelika.
- Chodź tu szybko! Muszę ci coś pokazać! - krzyczała ciągnąc mnie za rękę
Lekko zdezorientowana kroczyłam za kuzynką. Po krótkiej chwili weszłyśmy do kuchni. Na stole leżała, duża, czarna koperta, którą Angie wzięła do ręki.
- Co w niej jest? - spytałam widząc, że koperta jest otwarta
- Blanka, proszę cię żebyś nie panikowała jak to zobaczysz. Razem przemyślimy to na spokojnie i podejmiemy jakieś kroki. - wygłosiła swój krótki monolog, który jeszcze bardziej podsycił moją ciekawość
- Dobra, dawaj ją. - zażądałam, a Angela wręczyła mi kopertę
To co w niej ujrzałam przeszło wszelkie granice....
No i mamy rozdział 7 :D Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu :D
Co według was znajduje się w tajemniczej kopercie?
(10 komentarzy i pojawi się następny rozdział)
Zapraszam również na mojego nowego bloga :D
http://nowe-miasto-nowe-zycie.blogspot.com/
- Jeszcze 5 minut... powiedziałam obracając się na drugi blok
- Za 5 minut to będzie 12. Wstawaj śpiochu! - krzyknęła zrywając ze mnie kołdrę
- Już 12?! - zerwałam się z łóżka i pognałam do łazienki
Przecież umówiłam się z chłopakami, ale już na pierwsze tzn. drugie spotkanie musiałam przyjść z 20 minutowym spóźnieniem. Chłopcy czekali na mnie siedząc na środku boiska. Gdy tylko do nich podeszłam wszyscy wstali i przywitali się ze mną poprzez buziaka w policzek. Razem poszliśmy w cień, czyli do prawego boku boiska. Usadziliśmy się w bramce.
- W nocy już nikt do ciebie nie dzwonił? - spytał Dominik siedzący na wprost mnie
- Nie, było spokojnie. - zaczęłam - A i przepraszam, że się spóźniłam lecz spałam do 12:55. - wytłumaczyłam się
- Nic się nie stało. - oznajmił Robert
- Może to głupie, ale wydaje mi się, że ktoś tu oprócz nas jest... - wtrącił Marek wstając z miejsca
- Też mam takie wrażenie. - poparłam chłopaka
- Nie bój się, przy nas nic ci nie grozi. - szepnął mi do ucha Dominik obejmując mnie ręką
- Dziękuję wam chłopcy. - szczerze się uśmiechnęłam
- Chodźmy do mnie, do domu. Pogramy w fife i przy okazji porozmawiamy. - zaproponował Paweł
Okazało się, że chłopak mieszka bardzo blisko boiska i ma piękny, duży dom. Marek wraz z Pawłem i Krystianem zaczęli grać w fife, a ja i Dominik poszliśmy do kuchni spokojnie porozmawiać. Czas spędzany w jego towarzystwie mijał bardzo szybko, co potwierdzał fakt iż przegadaliśmy 4 godziny.
- Ja niestety muszę iść do domu. Babcia pojechała do koleżanki, a moja kuzynka siedzi sama. Wiecie, muszę jej opowiedzieć o wczorajszym. - oznajmiłam wchodząc do salonu
Na twarzach chłopaków wymalował się smutek. Pożegnanie wyglądało tak samo jak i przywitanie. Podczas drogi powrotnej rozmyślałam nad tym co dzieje się z moim życiem po śmierci rodziców. Można by powiedzieć, że wywaliło się do góry nogami. Tradycją stało się to, że z rozmyśleń wyrwała mnie Angelika.
- Chodź tu szybko! Muszę ci coś pokazać! - krzyczała ciągnąc mnie za rękę
Lekko zdezorientowana kroczyłam za kuzynką. Po krótkiej chwili weszłyśmy do kuchni. Na stole leżała, duża, czarna koperta, którą Angie wzięła do ręki.
- Co w niej jest? - spytałam widząc, że koperta jest otwarta
- Blanka, proszę cię żebyś nie panikowała jak to zobaczysz. Razem przemyślimy to na spokojnie i podejmiemy jakieś kroki. - wygłosiła swój krótki monolog, który jeszcze bardziej podsycił moją ciekawość
- Dobra, dawaj ją. - zażądałam, a Angela wręczyła mi kopertę
To co w niej ujrzałam przeszło wszelkie granice....
No i mamy rozdział 7 :D Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu :D
Co według was znajduje się w tajemniczej kopercie?
(10 komentarzy i pojawi się następny rozdział)
Zapraszam również na mojego nowego bloga :D
http://nowe-miasto-nowe-zycie.blogspot.com/
wtorek, 6 sierpnia 2013
Rozdział 6
Zorientowałam się, że w moją stronę idą dwaj mężczyźni w kominiarkach.
- "Co to ma być? Normalnie gorzej niż w serialach kryminalistycznych!" - pomyślałam stojąc przed dwoma dryblasami
- Gdzie jest Angelika? - spytałam pewnie
- Jak widzisz nie ma jej z nami i nigdy nie było! To jest pułapka! - zaśmiał się szyderczo jeden z nich, powoli wyciągając rękę w moim kierunku
Nie zastanawiałam się ani chwili tylko szybko wzięłam nogi za pas. Wykorzystałam swoje umiejętności i szybkość, które uzyskałam poprzez treningi piłkarskie, których byłam uczestnikiem w wieku 13 lat. Biegłam przed siebie nie zważając na krzaki i inne przeszkody. Słyszałam jedynie głośne przekleństwa wymawiane przez goniących mnie mężczyzn. Nagle spostrzegłam grupkę chłopaków, więc poczęłam biec w ich stronę. Nic nie wyjaśniając wpadłam na jednego z nastolatków i mocno go przytuliłam. Odwróciłam się i zobaczyłam, że tamci dwaj dali sobie spokój i powędrowali w przeciwnym kierunku. Ulżyło mi. Odkleiłam się od chłopaka i zatonęłam w jego błękitnych jak ocean tęczówkach.
- Co jest? - spytał zdezorientowany
- Przepraszam. Musiałam do was przybiec, bo jak bym tego nie zrobiła... To nie wiem co by się ze mną stało. - zaczęłam wpatrywać się w ziemię
- Kto to był? - objął mnie ramieniem
- Nie wiem.. Myślę, że to ma coś wspólnego z tym śledzeniem i głuchymi telefonami... - odpowiedziałam patrząc na resztę chłopaków
- Chodźmy do baru, tam nam wszystko opowiesz. - zaproponował wyraźnie zaciekawiony
Przystałam na to. Musiałam w końcu się komuś wygadać. Co prawda wchodząc do baru miałam mieszane uczucia, ale gdy opowiedziałam chłopcom o śmierci rodziców, śledzeniu, głuchych telefonach i tym podstępie to powietrze ze mnie uszło.
- To wygląda tak, jak z nie jednego serialu kryminalnego... Współczuję ci. - rzekł niebieskooki szatyn, na którego wpadłam
- Sama nie wiem co mam o tym myśleć, bo do normalnych rzeczy to nie należy... - oznajmiłam spuszczając wzrok
- W każdej chwili możesz na nas liczyć. - tym razem głos zabrał zielonooki brunet
- Ale my tak na dobrą sprawę się nawet nie znamy. - popatrzyłam na każdego z nich
- Ja jestem Robert. To jest Krystian, Marek, Paweł... - po kolei wskazywał kolegów
- A ja mam na imię Dominik. - uśmiechnął się słodko, przerywając Robertowi
- Blanka. Miło mi was poznać. - podałam każdemu rękę
Wtedy przypomniałam sobie o Angelice. Musiałam zobaczyć czy jest w domu.
- O kurde! Ja muszę już iść. - poderwałam się z krzesła
- Dobrze. Ale spotkajmy się jutro o 12. na boisku. - Dominik zrobił maślane oczka, którym nie dało się odmówić
Kiwnęłam twierdząco głową po czym wybiegłam z baru. Po kilku minutach ciągłego biegu znalazłam się w mieszkaniu babci. Szukałam Angie we wszystkich pomieszczeniach. Wreszcie otworzyłam drzwi do właściwego, czyli naszego pokoju. Uśmiech zagościł na mojej twarzy, gdy ujrzałam Angelę grającą na laptopie. Nic nie mówiąc podeszłam do niej i mocno ją uściskałam.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się o ciebie bałam. - szepnęłam jej do ucha
- Ale dlaczego? - spytała zdziwiona
- Jutro ci wszystko opowiem. Teraz marzę o długiej kąpieli i błogim śnie. - oznajmiłam wychodząc z pokoju
Mamy już 6 rozdział :D Mam nadzieję, że się wam podoba :D
Komentujesz ------> Bardzo mnie motywujesz :D
Komentujesz ------> Bardzo mnie motywujesz :D
(10 komentarzy i pojawi się kolejny rozdział)
niedziela, 4 sierpnia 2013
Rozdział 5
Usłyszałam dźwięk telefonu. W pierwszej chwili myślałam, że to budzik, lecz za oknem panowała ciemność. Szybkim ruchem ręki chwyciłam dzwoniące ustrojstwo. Okazało się, że ktoś do mnie dzwoni.
- "Ciekawe kto to." - pomyślałam widząc na wyświetlaczu numer zastrzeżony
Wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo? - powiedziałam zaspanym głosem
Odpowiadała mi tylko głucha cisza.
- "Co jest?! Pewnie ktoś stroi sobie nocne żarty.." - rozłączyłam się
To nie był jedyny głuchy telefon tej nocy. Doprowadzało mnie to do szału więc wyłączyłam komórkę. Rano wstałam niewyspana z lekkim bólem głowy. Zmęczona poszłam do łazienki wziąć szybki i mocno orzeźwiający prysznic. Kilkanaście minut później stawiłam się na śniadaniu.
- Kto się do ciebie tak dobijał w nocy? - spytała Angie dopijając kakao
- Nie mam zielonego pojęcia. Jak odbierałam to nikt się nie odzywał... - wzięłam w dłoń kanapkę z serem
- Trochę to dziwne, nie sądzisz? Najpierw to śledzenie, teraz głuche telefony... - zamyśliła się
- Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. - wsadziłam talerz do zlewu.
- Idę na spacer to przemyśleć. - oznajmiła znikając za drzwiami
Postanowiłam odciążyć trochę babcię, więc pozmywałam naczynia po posiłku. O 11:35 wyszłam na ogród. Położyłam się na leżaku i włączyłam telefon. Ilość nieodebranych połączeń krótko mówiąc przeraziła mnie. Było ich 58. Nie rozumiałam dlaczego ktoś się przyczepił właśnie do mnie. Położyłam telefon obok leżaka, a sama zaczęłam brać kąpiel słoneczną. Zasnęłam. Moją drzemkę przerwał dźwięk dzwonka oznajmiający połączenie.
- "No nie! Znowu?!" - pomyślałam naciskając zieloną słuchawkę
Nie zdążyłam powiedzieć tradycyjnego "halo", bo mój rozmówca wyprzedził mnie mówiąc:
- Mamy twoją kuzynkę! Dziś o godzinie 20. przyjdź do parku, jeżeli nie przyjdziesz to już nigdy nie zobaczysz swojej kuzyneczki.
- Ale o co cho... - nie dokończyłam, gdyż tajemniczy mężczyzna rozłączył się
- "O ku*wa!, czego oni chcą?!" - zaklęłam w myślach
Najpierw chciałam powiedzieć o tym babci, ale migiem z tego zrezygnowałam. Przypomniałam sobie, że rodzicielka mojej zmarłej mamy cierpi na nadciśnienie tętnicze krwi, więc ściśle rzecz biorąc nie należy jej denerwować. Bałam się o Angie, gdyż nie wiedziałam gdzie ona jest i co się z nią dzieje. Tego dnia ciągle biłam się ze złymi myślami, to było silniejsze ode mnie. Coraz to większymi krokami zbliżała się ta godzina, godzina, w której miałam dowiedzieć się kto stoi za uprowadzeniem Angeliki. Powoli zaczęłam szykować się na to wydarzenie. Na wszelki wypadek w telefonie włączyłam dyktafon. Na miejscu znalazłam się w punkt 20. Samotnie chodziłam po parku wypatrując Angeliki. W końcu kilkanaście metrów przede mną ni stąd nie zowąd pojawiły się dwie postacie. Czułam jak ciśnienie mojej krwi rośnie. Przyspieszyłam kroku. Będąc już na tyle blisko żeby widzieć twarze, zorientowałam się, że....
Musiałam przerwać w takim momencie, żeby zapytać:
Co według was zobaczyła Blanka? I jak to się dalej potoczy?
Proszę o wasze jakże motywujące komentarze :D
(nex't jak będzie 10 komentarzy)
(nex't jak będzie 10 komentarzy)
piątek, 2 sierpnia 2013
Rozdział 4
- Ej! Co jest? - spytałam przerażona
- Już nic, po prostu mam zwidy. - oznajmiła wsiadając do auta
Lekko wzruszyłam ramionami, po czym zagościłam na przednim siedzeniu pięknego Opla. W moich uszach pędem znalazły się słuchawki. Zamknęłam oczy i skupiłam się na słuchaniu moich ulubionych piosenek. Nagle poczułam jak Angela szarpie mnie za zwiewną, szarą koszulę. Chcąc nie chcąc wyjęłam czarne słuchawki z uszu.
- Ktoś nas śledzi. - powiedziała drżącym głosem Angie
- Dlaczego tak myślisz? - spytałam beznamiętnie
- Patrz w lusterko. Widzisz ten samochód jadący za nami? - zaczęła, po czym skręciła w lewą stronę - Teraz nadal jedzie za nami. Przypadek? Nie sądzę!
- I co teraz? - podrapałam się po głowie - Trzeba by było ich jakoś zgubić...
- No tak, tylko powiedz mi jeszcze jak! - spojrzała na mnie pytająco
- Przyspiesz, skręć w prawo, potem szybko w lewo, a następnie wjedź na parking i zaparkuj między jakimiś samochodami. Tylko w ten sposób możemy ich zgubić. - oznajmiłam cały czas wpatrując się w lusterko
Angela zrobiła to, co jej kazałam i tym właśnie sposobem zgubiła tajemnicze Volvo.
- Kto to według ciebie był? - spytałam po krótkim namyśle
- Nie mam zielonego pojęcia, lecz wiem jedno, a mianowicie, że nie był to dobry człowiek. - rzekła Angie
W moich uszach znów znalazły się słuchawki, z których rozbrzmiewała muzyka. Reszta drogi minęła już spokojnie, lecz w mojej głowie wciąż było granatowe Volvo. Zastanawiałam się kto i po co nas śledził, lecz nic na chwilę obecną nie przychodziło mi do głowy. Przed wielkim domem czekała na nas babcia Józia. Oby dwie podbiegłyśmy do niej, się przywitać.
- Witajcie dziewczynki. Jak miło was znowu widzieć. - powiedziała radośnie, obejmując nas
- My też się cieszymy, że babcię widzimy. - rzekłam odklejając się od staruszki
- Musimy iść po walizki. - dodała Angie będąca nadal w ramionach babci
Po chwilach czułości Angela otworzyła bagażnik, z którego wyciągnęłyśmy nasze bagaże. Babcia zaprowadziła nas do pokoju, w którym na czas wakacji miałyśmy zamieszkać. Zmęczone 5 - godzinną jazdą, położyłyśmy się na łóżka.
- Nie mam na nic siły. Wezmę szybki prysznic i pójdę spać. - stwierdziła padnięta dziewczyna
- Mi prysznic nie jest potrzebny. Ja chcę jeść! - wstałam z łóżka i skierowałam się w stronę jadalni
Jak się okazało, na podłużnym stole czekała na nas kolacja. Widać było, że babcia się postarała i przygotowała na nasz przyjazd. Z wielkim smakiem zjadłyśmy posiłek, po czym ja udałam się do pokoju, a Angie do łazienki. Migiem założyłam na siebie koszulę i położyłam się na łóżku.
- "Wiem, że nade mną czuwacie" - pomyślałam, a chwilę później wybrałam się do pięknej krainy snów.
Mam nadzieję, że ten rozdział przypadł wam do gustu :D
Komentarze są bardzo mile widziane :D
Komentujesz -------> Motywujesz mnie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)